Dlaczego postanowienia noworoczne nie mają sensu?

Obserwując moje otoczenie i bazując na własnych doświadczeniach z pełnym przekonaniem mówię, że..

postanowienia noworoczne NIE MAJĄ SENSU.

Przez wiele lat pierwszego stycznia spisywałam długie i ambitne listy, w których opisywałam zmiany jakie nadejdą w nowym roku. Czego to nie zrobię, czego to nie zmienię i jaką to lepszą wersją samej siebie nie będę. I czasem nawet zdarzało się, że postanowienia to realizowałam, tylko raczej nie była to zasługa tej niezwykłej styczniowej listy. Postanowienia noworoczne nie mają sensu z kilku względów:

Nie mów od zmianie, tylko jej dokonaj

Po pierwsze i najważniejsze jeśli chcemy coś zmienić, to to zmieńmy. Zmiany w naszym życiu powinny wychodzić w głębokiego przekonania, że chcemy zrobić coś lepiej bądź inaczej. Decyzja ta jest jednym z najważniejszych kroków, jeśli chodzi o realizowanie naszych postanowień. Racjonalna decyzja pozwala nam zrozumieć, że zmieniamy swoje życie na lepsze i nie warto się przed tym bronić, wystarczy się już tylko cieszyć. Jeśli czekamy z nowymi wyzwaniami na styczeń wynika to z faktu, iż nie jesteśmy tego pewni i najzwyczajniej w świecie nie mamy ochoty tego robić, co jest zwiastunem niechybnej klęski.

Nie wszystko na raz

Właśnie kończysz dopisywać 20 punkt do swojej listy. Masz jeszcze kilka pomysłów, ale chyba zostawisz je na następny rok, w końcu okrągła dwudziestka to piękna liczba. Jednak chyba nie tędy droga… Może się bowiem okazać, że na schudnięcia 15 kilo, podróż dokoła świata, przeczytanie 50 książek i nauczenie się dwóch nowych języków nie starczy Ci czasu. A już na pewno chęci. Ludzie dzielą się na 3 typy:

jedni nie stawiają sobie wyzwań w ogóle, nie mają ochoty na rozwój i zmiany

drudzy stawiają ich za dużo, najczęściej jednak kończy się to fiaskiem

ostatnia grupa to ta, na której powinniśmy się wzorować – oni znają siebie, swoje możliwości i cele, wprowadzają je w życie z rozsądkiem i luzem

Spisywanie listy, przy której czytaniu się męczymy, nie ma żadnego sensu. Dlatego właśnie powinniśmy sobie znaleźć czas raz w tygodniu, żeby przemyśleć to jak funkcjonujemy, czego nam brakuje i czy potrzebujemy zmian. W ten sposób zmienimy o wiele więcej. Przekonałam się o tym bardzo łatwo – praktycznie żaden punkt ze styczniowej listy nie został wprowadzony w życiu, a tak właściwie to nie mam pojęcia gdzie ona się podziała. Czy to oznacza, że w zeszłym roku nie dokonałam w swoim życiu żadnych przemian? Wręcz przeciwnie, ostatni rok był dla mnie pełen decyzji i modyfikacji, więcej o tym możecie przeczytać we wpisie podsumowującym rok 2017: https://nieracjonalna.pl/lifestyle/podsumowanie-roku-2017/

Właśnie dlatego, że przemiany następowały w odpowiednim czasie i nie wszystkie na raz. Musimy sobie dać chwilę czasu, by oswoić się z nową rzeczywistością, zanim zaczniemy wprowadzać kolejne zmiany.

Potrzeby się zmieniają

To co dzisiaj wydaje nam się ważne, jutro może już takie nie być. Oczywiście, warto sobie stawiać długookresowe cele i powoli do nich dążyć. Jednak priorytety często się zmieniają i nie warto z wszelką cenę realizować czegoś, co kiedyś sobie postanowiliśmy.  Dlatego zmiany warto wprowadzać na bieżąco, kiedy jesteśmy pewni swojej decyzji.

Jakie postanowienia właśnie wprowadzam w życie?

  1. Bardziej regularne pisanie postów, minimum 5 miesięcznie.
  2. Kupowanie środków higienicznych nie testowanych na zwierzętach.
  3. Picie większej ilości wody i innych płynów.

A Wy praktykujecie spisywanie list postanowień noworocznych? Udaje się Wam je zrealizować?

(Visited 21 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz