Trzy oblicza Maroko

Agadir

Maroko, kraj złotem płynący. Złotem bowiem nazywany jest tu olejek arganowy, który jest tradycyjnym wyrobem na tych ziemiach. Jest to państwo pełne sprzeczności, czasami jest bijącym sercem Afryki, a czasami prawie europejską metropolią, postępowe i tradycyjne, tolerancyjne i konserwatywne. Ma w sobie wielki potencjał, który warto odkryć. Dzisiaj pokaże Wam trzy twarze tego niezwykłego miejsca.

Maroko jako turystyczna metropolia: Agadir

Jest to miejscowość turystyczna, bardzo podobna do kurortów europejskich. W 1731 roku wstrząsy sejsmiczne zniszczyły całe miasto, tradycyjne zabudowana, jak i zabytki prawie całkowicie zniknęły. W czasie naszego wyjazdu, pod koniec września, miejscowość była zadziwiająco spokojna. Turystów było bardzo mało, plaże świeciły pustkami. Choć knajpki i sklepy z pamiątkami były otwarte, to widać, iż nie był to szczyt sezonu. Miejscowość ta wyniosła na mnie średnie wrażenie, nie czułam tutaj klimatu Afryki. W Agadirze są trzy miejsca do których na prawdę warto się przejść.

Souk

Pierwszym z nich jest największy souk (targ) w Agadirze. Kolorowe i tętniące życiem miejsce. To tutaj można zakupić wszystkie rzeczy, jakie można sobie wyśnić. Egzotyczne owoce, przyprawy, biżuterię, ubrania oraz marokańską miętową herbatą. Najważniejszą częścią jest jednak “dobijanie targu”. Jeśli kupisz rzeczy po proponowanej cenie, nikt nie nabierze do Ciebie szacunku. Tradycją jest tutaj, tak jak i w innych krajach Afryki Północnej, targowanie się. Zazwyczaj zaczyna się od 1/3 ceny, jaką chcesz zapłacić za dany przedmiot i od tego czasu zaczynają się targi. My, przy kupowaniu przypraw (mieszanka do mięs i ryb, szafran i inne) zbiliśmy cenę o ponad połowę, do tego dostaliśmy prezent w postaci naturalnej wody różanej oraz zostaliśmy zaproszeni na chwilkę odpoczynku przy ultra słodkiej marokańskiej miętce. Osoby, które się nie targowały nie doznały takich zaszczytów (:p), warto więc mieć szacunek do innej tradycji, pozwala to odkrywać świat nieco inaczej niż przeciętny turysta. Ostrzegam, że można tam odpłynąć na kilka dobrych godzin, tak dużo jest tam do zobaczenia i do kupienia! 🙂

Agadir Agadir Agadir

Wzgórze z ruinami Kazby

Drugim miejscem jest wzgórze z ruinami Kazby. Ruiny te są jedynym miejscem jakie przetrwało po wielkich trzęsieniach. Na górę można do jechać taksówką lub wejść na piechotkę. Ja polecam tą drugą opcję, trzeba się trochę namęczyć, wejście pod górę zajmuje około godzinę. Muszę jednak powiedzieć, że jest warto – widoki są niesamowite, po jednej stronie widać cały Agadir i Ocean, po drugiej zaś część niezamieszkałą, pełno pagórków i roślinności. Na górze udaje mi się kupić piękną ręcznie robioną biżuterię. Ostatnie spojrzenie na krajobraz i czas schodzić na dół.

Agadir

Mini Zoo

Ostatnim, lecz równie miłym akcentem jest mini zoo znajdujące się nieopodal naszego hotelu. Jest to przeurocze miejsce, do którego można wejść przez cały dzień. Na początku myśleliśmy, że to mały park. Okazało się jednak, że to miejsce pełne egzotycznych zwierząt, bardzo popularne wśród miejscowych Marokańczyków.

Marokańskie wybrzeże jest raczej chłodne. Temperatury wynoszą we wrześniu 24-26 stopni, do tego chłodna bryza znad oceanu, wieczorami jest bardzo chłodno. Dla kogoś kto nie lubi upałów to miejsce idealne. Ja byłam zawiedziona tym miastem, nie znajdziemy tutaj mediny (starej części miasta), większość rzeczy zrobiona jest pod turystykę, ciężko dostrzec tu piękno tego kraju.

Maroko jako kolorowy świat pełen tradycji: Marrakesz

To miejsce naprawdę niezwykłe. Zupełnie różne od położonego nad Oceanem Agadiru. Wita Nas tutaj niemiłosierny upał, jest około 35 stopni. Ciężka pogoda na zwiedzenie. Jest to miasto pełne sprzeczności – z jednej strony surowe, z drugiej ciepłe i kolorowe. Warto zanurzyć się tutaj w uliczkach mediny i się po prostu zgubić. Plac Jemaa El Fna, pałacu wezyra – El Bahia (super!) oraz meczet Koutoubia to miejsca, które trzeba zwiedzić.

Marrakesz

marakesh

Nie zapomnijcie również o odwiedzeniu berberyjskiej apteki. Ja spędziłam tam prawie godzinkę dowiadując się mnóstwa ciekawych rzeczy o tradycyjnych marokańskich produktach, oglądając oczyszczanie nasion Arganii. Zaopatrzyłam się również w kosmetyki o niezwykłych właściwościach: olejek arganowy oraz czarne mydło.

Marrakesh

Ostatnim punktem wycieczki była przepyszna kolacja w tradycyjnej marokańskiej restauracji na dachu budynku. Na danie główne podana była marokańska potrawa Tadżin. Jest to posiłek długo duszony w glinianym naczyniu o tej samej nazwie. Czasami z rybą, mięsem bądź warzywami, czasem kuskus z samym sosem. Pycha! Nie mogło zabraknąć do tego tradycyjnej marokańskiej mięty z 10 łyżkami cukru, którą pokochałam. 🙂 Niestety nie mogliśmy zostać do wieczora w Marakeszu, a szkoda, bo chętnie spróbowałabym ślimaków, najsłynniejszej potrawy podawanej na placu Jemaa El Fna.

marakesh

Maroko jako cud natury: Plaża Legzira

Tutaj nie trzeba wiele pisać. Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc jakie widziałam. Niestety w czasie naszej wycieczki, była słaba pogoda, choć nawet to nie zniszczyło pięknych okoliczności przyrody. Rok później ten cud natury uległ wielkiemu zniszczeniu, jeden ze słynnych łuków runął. Ciesze się, że udało mi się zobaczyć jak wyglądał na żywo. Myślę jednak, że nadal warto odwiedzić to miejsce. W drodze na plaże polecam odwiedzić miasteczko Tiznit (stolicę srebra) i kupić biżuterię z ciemnego srebra.

Odwiedziwszy Maroko żałuję tylko dwóch rzeczy: tego, iż  spędziłam tam tak mało czasu (jedynie 6 dni) oraz tego, że nie pokusiłam się o samodzielne zaplanowanie wycieczki objazdowej, zamiast jechać z biurem podróży. Może kiedyś uda mi się jeszcze trafić do tego niezwykłego miejsca i odkryć je na nowo.

Byliście kiedyś w tym pięknym kraju? A może planujecie się wybrać?

(Visited 144 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz