Podkłady cruelty-free – MILANI vs. ESSENCE

Podkłady cruelty-free to jest to z czym mam największy problem. Znalazłam na prawdę idealne zamienniki wszystkich produktów do makijażu, których używałam przed przejściem na jasną stronę mocy. Poszukiwania perfekcyjnego podkładu wciąż trwają, z różnym skutkiem. Poniżej możecie sprawdzić czy znalazłam mój ideał. Ideał – co to znaczy? Musi być trwały, dobrze wyglądać na skórze, nie podkreślać suchych skórek i zmarszczek, krycie minimum średnie i to by było na tyle. Czy produkty Milani i Essence poradziły sobie z moimi wymaganiami? Zapraszam na recenzję!

Milani, CONCEAL + PERFECT 2-IN-1 FOUNDATION, Odcień 00A

Cena: ok. 70 zł

Konsystencja:

Choć jest to podkład płynny, to konsystencja jest mocno zbita i gęsta, trudna do rozprowadzenia na twarzy.

Opakowanie:

Bardzo solidnie wykonane, szklane opakowanie, zakończone wygodną pompką z plastikową zatyczką. Dodatkowe atuty to: możliwość odkręcenie produktu, co umożliwia wydobycie resztek produktu i transparentne opakowanie, dzięki czemu wiemy, ile podkładu zostało w opakowaniu.

Odcień:

Jest to odcień neutralny, beżowy, bliżej mu do chłodnych niż do ciepłych tonów. Jest bardzo jasny, ma zdecydowanie jaśniejszy odcień niż większość dostępnych w drogeriach podkładów. Ma bardzo podobny kolor do podkładu Pierre Rene Champagne. Dla mnie jest niestety troszkę za jasny, mógłby być również nieco bardziej żółty.

Krycie/efekt:

Krycie średnie, budowane do mocnego. Podkład nieładnie osadza się na twarzy, podkreśla suche skórki, zmarszczki i pory. Wchodzi w najmniejsze załamania skóry. Twarz wygląda niezdrowo i nieapetycznie.

Trwałość:

Produkt jest średnio trwały, dość szybko ściera się z okolic nosa i brody. Wygląda nieźle przez 6-8 godzin.

Ogólna opinia:

Jestem na nie. Produkt się u mnie zupełnie nie sprawdził. Podkreśla wszystkie niedoskonałości skóry, które w moim przypadku są na prawdę minimalne. W dodatku niemiłosiernie zapycha, mimo iż moja cera nie ma skłonności w tym kierunku. Kilka razy próbowałam go nakładać, ale za każdym razem na drugi, trzeci dzień moja skóra wygląda strasznie i zaczynają się na niej pojawiać niedoskonałości. Sprawdza się tylko w jednej wersji – zmieszany z moim za ciemnym, za żółtym mocno nawilżającym krem BB z Organique.

Essence, Soft Touch Mousse Make-up, Odcień 04 Matt Ivory

Cena: ok. 16 zł

Konsystencja:

Typowy mus – bardzo lekki, delikatna, piankowa konsystencja, idealny do nakładania palcami.

Opakowanie:

Solidnie wykonane szklane opakowanie wykończone plastikową zakrętką. Spód opakowania jest przezroczysty. Nie przepadam jednak za podkładami w słoiczkach, są niehigieniczne i niepraktyczne.

Odcień:

Odcień jest dość jasny, lecz na pewno się nada dla typowych bladziochów. W słoiczku wydaje się bardzo ciemny, jednak rozsmarowany na twarzy robi się dużo jaśniejszy. Ma ciepłe, żółtawe zabarwienie. W tym momencie jest dla mnie odrobinkę za ciemny, ale łatwo można to ukryć, a na lato będzie idealny.

Krycie/efekt:

Krycie  oceniłabym jako lekkie w stronę średniego, fajnie ujednolica kolor cery. Skóra wygląda zdrowa, jest wyraźnie zmatowiona, ale skórki nie są podkreślone. Idealny produkt dla osób, które potrzebują lekkiego podkładu na dzień, szczególnie jeśli mają cerę mieszaną bądź tłustą. Efekt jest bardzo naturalny, mus jest praktycznie niewidoczny.

Trwałość:

Trwałość jest przeciętna, dość szybko ściera się z okolic nosa. Ładnie wygląda przez 6-7 godzin, choć zależy to od rodzaju i stanu cery.

Ogólna opinia:

Jest to bardzo fajny produkt do dziennego, delikatnego makijażu twarzy. Z pewnością spełnia obietnice o matowej cerze, choć ja akurat stawiam na rozświetlenie. Sprawdzi się u osób, które nie potrzebują mocnego krycia. Na pewno będę go używać w okresie letnim, teraz jest dla mnie ciut za lekki.

Tą bitwę zdecydowanie wygrywa podkład Essence – na mojej skórze sprawdza się dużo lepiej, wygląda świeżo i zdrowo. Jestem bardzo zawiedziona jeśli chodzi o podkład Milani, mogłoby się wydawać, że będzie idealny dla cery problematycznej, jednak zapycha niemiłosiernie. Wracam do poszukiwań idealnego podkładu cruelty-free, które idą dość opornie. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć zamiennik mojego ukochanego Revlona.

Polecicie jakieś fajne podkłady cruelty-free dla suchej skóry?

Jeśli poszukujecie dobrych produktów nie testowanych na zwierzętach, to zajrzyjcie do tych postów:

Haul zakupowy – kosmetyki cruelty free (makijaż)

Jeffree Star Velour Liquid Lipstick – Mannequin, Gemini, Androgyny

Kosmetyki cruelty-free – ile jest warte piękno?

(Visited 159 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz